Jak wyrobić w sobie nawyk? Jak ja to robię?

Jak wyrobić w sobie nawyk? Jak ja to robię?
Autor

Nie znoszę tych chwil, kiedy próbuję wyrobić w sobie jakiś nawyk, a jednak daną czynność odkładam wciąż na później. Bo mam przecież czas, bo coś innego jest w tym momencie pilniejsze, bo mi się nie chce. Wiem, co i jak mam zrobić, ale jakoś nie mogę ruszyć z miejsca.  Jeśli i Wy tak macie to nie jesteście sami – większość ludzi postępuje w taki sposób. Wiele razy byłam bombardowana stwierdzeniami, że wystarczy tylko 21-30 dni, aby wyrobić w sobie nawyk. Na siłę próbowałam stworzyć sobie jakąś rutynę w ciągu miesiąca, bo najwięksi coach’owie przecież uważali, że taki czas wystarczy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile razy się rozczarowałam. Przykładowo: trafiłam na ćwiczenia z Mel B. i bez zastanowienia zdecydowałam „chcę z nią ćwiczyć”. Pomimo wszystko. I zastanawiałam się dlaczego do tej pory miałam problemy z motywacją i systematycznością.  Dziś podzielę się z Wami patentami na to jak wyrobić w sobie nawyk. 

Parę lat temu byłam bardzo aktywną osobą. Znajdowałam czas na 2 kierunki studiów, pracę na pół etatu, treningi tańca towarzyskiego i tenisa (amatorsko oczywiście) i na wolontariat. Starałam się oczywiście nie zaniedbywać relacji z rodziną, czy znajomymi. Byłam osobą pełną życia. I nagle zburzył się mój świat. Zaczęłam powoli się wypalać. Stałam się mniej radosna, zaczęłam patrzeć na świat bardziej pesymistycznie. Każdy z nas przechodzi gorszy okres. U mnie trwał on niemal 2 lata. Po pewnym czasie odpuściłam i stwierdziłam, że nie ma się co starać. Stałam się jeszcze bardziej niezadowolona, niektórym było pewnie trochę ciężko ze mną wytrzymać. Zaniedbałam też swój wizerunek. Tak jak pisałam w poprzednim poście – dbałam o higienę osobistą, ale pielęgnację twarzy czy ciała odstawiłam na dalszy plan. Podobnie było z ruchem, czy z odżywianiem. W efekcie czułam się coraz gorzej sama ze sobą, przytyłam 15 kg. Chociaż wyszło mi to na dobre, bo waga 45-47 kg przy wzroście 171-172 cm to trochę za mało. Martwił mnie jednak fakt, że nie przytyłam zdrowo. Taki przyrost wagi w ciągu 8 miesięcy to stanowczo za dużo. Zaczęłam się zastanawiać jak wyrobić w sobie nawyk i to nie jeden, ale kilka. Potrzebowałam jakiejś zmiany, rutyny, aby mój dzień był bardziej harmonijny.

jak wyrabiam w sobie nawyki

Zdawałam sobie sprawę, że muszę coś z tym zrobić. Coś zmienić w swoim życiu. Było mi ciężko ruszyć do przodu, bo przywykłam do myślenia „nic nie muszę robić, niech się wszystko samo dzieje”. Samo się nic nie stanie. Nie ma, co liczyć, że będziemy lepiej wyglądać, czy będziemy szczęśliwsi wciąż narzekając i czekając na cud. Rodzina i znajomi mówili mi, abym się wzięła w garść, ale to tak nie działa. Pierwszym krokiem było czytanie blogów lifestylowych i rozwojowych. Skoro inni mogą projektować swoje życie, dążyć do zmian to chyba ja też mogę? Później przyszedł czas na założenie swojego bloga i skupienie się na rozwoju, m.in. poprzez tygodniowe wyzwania i pisanie o rozwoju.

Całkiem niedawno, bo miesiąc temu zawzięłam się i postanowiłam wyrobić w sobie pewne nawyki. Do tej pory nigdy mi się to nie udawało. Jednak tym razem zadziwiająco przyszło mi to łatwo. Czym różniło się moje poprzednie podejście w stosunku do obecnego?

Kiedyś

Skupiałam się na efekcie i ustalałam cele, do których tak naprawdę nie chciałam dążyć, a wydawało mi się, że powinnam. Miałam też problemy z akceptacją samej siebie. Ciężko lubić siebie, jeśli człowiek zmienia się na gorsze.

Nie przepadałam za  swoją twarzą bez makijażu. Denerwowało mnie to, że mam rzadkie i jasne brwi i rzęsy. Nie podobała mi się moja figura. Wydawało mi się, że jestem zbyt gruba i że wszędzie mam cellulit. Intensywnie zaczęłam dbać o siebie. Rozpoczęłam ćwiczenia z Mel B. Były dla mnie zbyt męczące i każdego dnia przystępowałam do nich z niechęcią. Po jakimś czasie zaprzestałam. Zaczęłam stosować dietę OXY, jednak nadal nie miałam przekonania, że to coś pomoże. Zaczęłam robić wszystko, co tylko mogłam, aby poprawić swoje wady. Jednak brak widocznych efektów i duży wysiłek by je osiągnąć, bardzo mnie zniechęciły.

Teraz

Najpierw zaczęłam akceptować samą siebie. Polubiłam swoją twarz, swoją figurę. Nic się nie zmieniło w moim wyglądzie, ale zaczęłam godzić się z tym jak wyglądam i jaka jestem. Przestałam być taka krytyczna w stosunku do samej siebie. Nie ma przecież ludzi idealnych, a ja się wciąż dołowałam tym, że stoję w miejscu. Tym, że nie jestem fit, nie władam biegle językiem angielskim, nie jestem super zorganizowana. Potrzebowałam czasu, aby zmądrzeć, dojrzeć i zrozumieć, że tak się katując jeszcze bardziej niszczę siebie.

jak pokonać słomiany zapał

Jak wyrobić w sobie nawyk? Co działa u mnie?

  1. Dla mnie nieodłącznym elementem wprowadzenia nawyku jest zdanie sobie sprawy z tego, że potrzebuję zmian. Muszę czuć, że tego chcę i pomimo wad akceptuję siebie.
  2. Nie twierdzę, że powinno się wprowadzać jeden nawyk na raz. Wielu coach’ów tak uważa, ale moim zdaniem jeśli w głębi serca czegoś pragniemy i wiemy, że to jest dla nas dobre to nie powinniśmy tego odkładać na później. Oczywiście, jeśli chcemy sobie wyrobić nawyk regularnej nauki 10 języków obcych, lepiej byłoby się skupić na mniejszej ilości języków. Ja preferuję 2-3 na raz i to jest moje maksimum. Natomiast jeśli chcemy zacząć biegać, uczyć się angielskiego, codziennie mieć pomalowane paznokcie i wklepywać 2 razy dziennie krem pod oczy, to nie widzę żadnego problemu. Jest to możliwe do osiągnięcia.
  3. Zaczynając np. regularne ćwiczenia, wiele osób narzuca sobie zbyt szybkie tempo. Sama wielokrotnie tego doświadczyłam. Uważałam, że powinnam ćwiczyć przez godzinę dziennie 6 dni w tygodniu. Po tygodniu ćwiczenia stały się dla mnie przykrym obowiązkiem. Aktualnie staram się ćwiczyć 2-3 razy w tygodniu i za każdym razem czuję, że nie mogę się doczekać tych ćwiczeń. Nie zależy mi na natychmiastowych efektach, tylko na powolnych, ale skutecznych zmianach. Wolę powiedzmy przez rok ćwiczyć 2 razy w tygodniu niż przez miesiąc 6 razy w tygodniu. Ważniejsze są dla mnie trwałe przyzwyczajenia niż jednorazowy ubytek kilogramów. Dlatego jeśli czuję, że coś jest dla mnie zbyt dużym obciążeniem to próbuję zmniejszyć „wagę tego balastu”. Na początku bałam się, że takie podejście będzie dla mnie zgubne i w końcu zapomnę o moich celach. Ale jest zupełnie odwrotnie. Brak ciśnienia na efekty sprawia, że zaczynam kochać swoje postanowienia i dużo łatwiej mi w nich wytrwać. Staram się najpierw polubić daną aktywność, a później ewentualnie zwiększać częstotliwość. Duże znaczenie tutaj ma akceptacja samej siebie. Gdy siebie nie akceptowałam bardzo zależało mi na efektach i robiłam dużo więcej niż byłam w stanie, po czym odpuszczałam, bo się wypalałam. Teraz zależy mi na procesie a nie tylko na efektach. Cieszę się z każdej godziny ćwiczeń, a nie z każdego straconego kilograma.
  4. Nie traktuję każdego straconego dnia jako wielkiej porażki. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli przez jakiś czas odpuszczę daną czynność to już nie ma sensu podejmować się tego jeszcze raz. A nawet jeśli się podjęłam działań kolejny raz to i tak nie sprawiało mi to radości. Teraz cieszę się każdym małym sukcesem.
Regularna aktywność fizyczna, dbanie o wygląd

Nawyki, które aktualnie próbuję w sobie wyrobić

  1. Regularna pielęgnacja twarzy i ciała. Miałam problemy z systematycznym wklepywaniem kremów, robieniem peelingów, stosowaniem wcierek, dbaniem o rzęsy i brwi, dłonie, stopy, czy używaniem balsamów. Dla części osób poświęcanie czasu na dbanie o siebie, zwłaszcza jeśli ktoś przekracza przeciętność, kojarzy się z próżnością. Pewnie jest w tym trochę racji, ale jeśli bardziej o siebie dbam to czuję się lepiej, jestem pewniejsza siebie i mam lepszy humor. A to ma również wpływ na moje otoczenie. Jeśli jestem zadowolona to również jestem milsza dla innych.
  2. Regularna aktywność fizyczna. Wybrałam aktywności, które po prostu lubię. Kiedyś nie przepadałam za bieganiem, a teraz mi się to spodobało! Nie ustalam sobie konkretnych sztywnych planów, a zamiast tego robię to wtedy, kiedy mam na to ochotę. Oprócz biegania stawiam na kręcenie hula hopem (uczę się sztuczek, uwielbiam to!), skakanie na skakance i callanetics. Niemal każdego dnia troszkę się poruszam, a 2-3 razy w tygodniu ćwiczę godzinę.
  3. Regularne pisanie postów. Lubię pisać, ale mam tendencję do ciągłego odkładania na później. Teraz, gdy wrzuciłam do planu dnia aktywność fizyczną i pielęgnację to jest mi trochę ciężej znaleźć czas na prowadzenie blogów. Ale wychodzę z założenia, że tamte czynności są dla mnie bardziej istotne w tym momencie. Niemniej jednak, gdy wszystko stanie się dla mnie rutyną będzie mi łatwiej ruszyć z blogowaniem.
  4. Odkładanie przedmiotów na swoje miejsce. Jestem z grupy tych osób, które potrafią zrobić bałagan w ciągu minuty i zawsze zastanawiałam się jak wyrobić w sobie nawyk odkładania wszystkiego na swoje miejsce. 

Plany na 2014 rok

  • Wprowadzenie lepszego sposobu odżywiania. 5 posiłków dziennie, ograniczenie picia kawy i jedzenia słodyczy.
  • Wstawanie o 6 rano i chodzenie spać najpóźniej o 22.
  • I nauka języków.

Ciekawa jestem, czy Wy również próbujecie wypracować sobie jakieś nawyki? A jeśli tak, to jakie? Zastanawialiście się jak wyrobić w sobie nawyk? Jakie metody działają u Was?

Przegląd miesiąca: SIERPIEŃ
Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Od ponad czterech lat bloguję o pielęgnacji włosów, rozwoju osobistym, urodzie i blogowaniu. Trzymam się z dala od ludzi, którzy tłamszą moje marzenia. Czasem wątpię i błądzę, ale jestem uparta i dążę do wyznaczonych celów. Na co dzień jestem blogerką i freelancerką, którą cieszy każdy dzień „na swoim”.

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji

Ciasteczka są niewielkimi plikami, które są wysyłane przez serwis internetowy do urządzenia internauty. Ciasteczko nie wpływa na identyfikację osoby, która odwiedzająca witrynę i nie przekazuje żadnych informacji, które mogłyby umożliwić taką identyfikację. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację na stosowanie ciasteczek.

Zamknij