Studia dzienne czy zaoczne? Które wybrać?

Studia dzienne czy zaoczne? Które wybrać?
Autor
Cztery lata temu, podobnie jak tegoroczni maturzyści, oczekiwałam na wyniki matur, które pisałam. W tamtych czasach nie było dla mnie wątpliwości, czy udać się na studia dzienne, czy zaoczne. Wybrałam studia stacjonarne na politechnice. Rok później jednak podjęłam się studiów zaocznych i studiowałam dwa kierunki jednocześnie. Za tydzień stanie przede mną ostatnie, najtrudniejsze wyzwanie – obrona pracy dyplomowej. Przez ostatnie dni ostro wkuwam, a przy okazji zastanawiam się, jaką decyzję podjęłabym cztery lata temu, gdybym miała świadomość wszystkich za i przeciw. Zaoczne czy dzienne?
Studia stacjonarne (dzienne)
Przez wielu studentów (i nie tylko studentów) uznawane za studia wyższej rangi.  Zwykle ciężej się na nie dostać niż na studia zaoczne. W tabelce rozpisałam Wam plusy i minusy studiów stacjonarnych. Pamiętajcie, że są to moje odczucia, a więc jest to spojrzenie subiektywne.

ZA
PRZECIW
  • osoby mieszkające w mieście studenckim (albo w jego okolicach) nie ponoszą dodatkowych opłat,
  •  studenci mają czas na relaks, nawiązywanie nowych znajomości, wyjścia na dyskoteki, koncerty,
  • mają możliwość angażować się w działalność kół naukowych, samorządu studenckiego, czy organizacji typu AISEC,
  • studenci dysponują większą ilością czasu, który mogą przeznaczyć na naukę,
  • mają łatwiejszy dostęp do bibliotek, notatek,
  • zwykle są bardziej elastyczni, bardziej doinformowani,
  • zasadniczo nie zauważyłam dużych problemów przy projektach, które trzeba było realizować w większej grupie. Każdy wiedział, co ma robić,
  •   przedmioty realizowane są w większym wymiarze godzinowym, np. z projektu z zarządzania strategicznego miałam 10 godzin na studiach zaocznych, natomiast na studiach dziennych ten sam materiał przekazywany jest w ciągu 15 godzin, 
  •   możliwość otrzymywania stypendium mieszkaniowego,
  • wielu studentów uczy się ogarniać swoje finanse, to również czas odpowiedni na naukę gotowania (zwłaszcza dla panów:P),
  • studenci dzienni mają szansę zdobywać doświadczenie zawodowe w postaci bezpłatnych praktyk, czy wolontariatu, czasem nawet standardowej pracy.
  •  osoby, które nie mieszkają w mieście studenckim muszą liczyć się z dodatkowymi opłatami za wynajem mieszkania lub/i dojazdy. Z tych powodów studia dzienne okazują się czasem droższe od studiów zaocznych. Dojeżdżający muszą przywyknąć do wczesnych godzin wstawania. Dojeżdżałam na pierwszym roku 70km na zajęcia, ciężko to wspominam, zwłaszcza zimą:)
  • niejednokrotnie przekonywałam się, że studenci dzienni są mało dojrzali. Wielu z nich zdecydowało się na takie studia, by móc szaleć: pić, imprezować i być jak najdalej od domu,
  • jeśli chcemy zarobić jakieś większe sumy pieniędzy to niestety ciężko będzie nam pogodzić pracę z dziennymi studiami. Pracodawcy niechętnie przyjmują studentów stacjonarnych. Można spróbować roznosić ulotki, pracować w call center, przy inwentaryzacjach, czy udzielać korepetycji,
  • po studiach nie mamy praktycznie żadnego doświadczenia. Moja koleżanka, która ma już 24 lata i do tej pory nie zarobiła ani złotówki i nawet nie zamierza szukać żadnej pracy, czy bezpłatnych praktyk. Wielu studentów dziennych ma wygórowane oczekiwania w stosunku do pracy.
  • wielu osobom przez palce ucieka cenny czas. Moi znajomi marnowali go na upijanie się, granie w gry, siedzenie w Internecie, czy przesypianie zbyt wielu godzin,
  • studia dzienne niektórych demoralizują :P

 

Studia zaoczne (niestacjonarne)

Zwykle podejmują je osoby, które muszą w same się utrzymywać, bądź chcą po prostu zdobywać doświadczenie i się uczyć. Często są to młode mamy, czy osoby, które starają się zdobyć wykształcenie niezbędne do pracy, jaką wykonują.

ZA
PRZECIW
  •  studiując zaocznie mamy szansę zdobywać wiedzę i doświadczenie w pracy. Część z moich znajomych pracuje w zawodzie, część prowadzi swoje firmy,
  • studenci zaoczni mają większe doświadczenie życiowe. Większość z nich jest bardziej dojrzałych (mimo młodego wieku), myślą poważniej o życiu,
  • w szkole spędzają 6-10 dni w miesiącu,
  •  niektóre studia zaoczne okazują się tańsze niż koszt utrzymania w mieście studenckim,
  • pracodawcy chętniej przyjmują do pracy studentów niestacjonarnych, zwłaszcza na tzw. umowy śmieciowe (osobiście nie jestem ich zwolenniczką), ale jest to szansa na zdobycie jakiegokolwiek doświadczenia.
  • studiujący w tym trybie muszą nauczyć się zarządzać własnym czasem,
  • tak jak dzienni, mają możliwość korzystać ze stypendium socjalnego, naukowego i ze zniżek studenckich,
  • przy dużej konkurencji na miejsce na wymarzony kierunek studiów wiele osób się nie dostaje. Aby studiować dziennie rezygnują ze studiów marzeń i wybierają coś innego/pokrewnego. Ze studiami zaocznymi jest troszkę prościej, zazwyczaj wymagania na dany kierunek są mniejsze, więc są duże szanse, że nie odpadniemy,
  • studenci zaoczni są lepiej traktowani przez wykładowców. Rzadko który wykładowca nie okazuje szacunku,
  •  podjęcie podczas studiów pracy w dziedzinie związanej ze studiami, może nas utwierdzić, że kierunek, który wybraliśmy jest dla nas odpowiedni, albo może lepiej z niego zrezygnować. Co jeśli po 3 czy 5 latach studiów dziennych okaże się, że to, co studiowaliśmy wcale nie jest dla nas?
  • w programie nauczania wykreślane są niektóre przedmioty. Mnie przez 3 lata na ekonomii ominęły: etyka gospodarcza, technologie w ochronie środowiska, równania różniczkowe, WF, zarządzanie produkcją i usługami, technologie internetowe,
  • łączenie pracy ze studiami nie jest proste. Teraz pracuję dorywczo, jednak gdy byłam na etacie miałam problemy z dotarciem np. na piątkowe zajęcia. Po pracy często też czujemy się zmęczeni, ale mimo wszystko trzeba siąść do książek i się uczyć. Są takie tygodnie, że nie ma chwili odpoczynku. 5 dni pracy, a zaraz po niej 3 dni w szkole.
  •  Zajęcia w soboty odbywają się od 8 do 20-21. W niedziele na niektórych kierunkach trochę krócej, natomiast w piątki zwykle od 16 do 21, chociaż są takie szkoły, które praktykują godziny 12-20,
  • na mojej uczelni przez 2 lata nie mieliśmy żadnej przerwy obiadowej, a przerwy między zajęciami trwały dosłownie 5 minut,
  • wielu studentów nie czuje więzi w grupie, w końcu widujemy się raz na 2 tygodnie, więc wiele osób nie przykłada wagi do rozwijania życia towarzyskiego,
  •  ilość materiału do opanowania jest taka sama jak na studiach dziennych, ale dużą rolę odgrywa tu samokształcenie. Wykładowcy nie mają wystarczającej ilości czasu, aby szczegółowo omówić wszystkie zagadnienia,
  • osoby mieszkające daleko od miasta studenckiego mogą mieć problemy z pozyskaniem notatek, czy książek (nie zawsze mają możliwość dotrzeć do uczelnianej biblioteki),
  • występują problemy z projektami grupowymi. Część osób zapomina o swojej partii  do zrobienia. Kontakt jest utrudniony. Czasem rozmowa na Skype czy przez telefon nie jest wystarczająca, aby wszystko dogadać,
  • większość projektów trzeba robić na bieżąco. Szansa, że wszyscy się zjadą w jeden dzień, aby kontynuować projekt, jest nikła, 
  •   ciężko załatwić coś w dziekanacie podczas zjazdów, a terminy konsultacji u wykładowców zwykle są na tygodniu,
  • studenci zaoczni nie mają takiej samej szansy na korzystanie z uroków bycia studentem. Zazwyczaj nie mają czasu na regularne odwiedzanie klubów, czy spotykanie się ze znajomymi z uczelni,
  • studia zoczne skracają młodość, szybciej musimy wkroczyć w dorosłe życie.

 

To, co przedstawiłam w tabelkach nie jest regułą. Znam wielu studentów dziennych poważnie myślących o życiu i znam studentów zaocznych, którzy myślą tylko o rozrywkach, a studiują dla papierka. Jednak oceniałam nie poszczególne jednostki, a całe grupy.
W obecnych czasach ciężko doradzić, które rozwiązanie byłoby lepsze. Ostatnio odnoszę nieodparte wrażenie, że studia są bardzo przereklamowane. Nie dają wystarczającego przygotowania do podjęcia przyszłej pracy. W zasadzie nie dają nawet gwarancji, że uda nam się podjąć pracę w swoim zawodzie. Ale gdybym została przystawiona do muru to radziłabym następująco:
  • studia dzienne, ale pod warunkiem, że będziemy uczestniczyć w konferencjach, dołączymy do kół naukowych, poszukamy choćby bezpłatnych praktyk czy staży w naszym zwodzie,
  • studia zaoczne, bo dają nam większe szanse rozwoju: praca+nauka to w zasadzie według mnie jedna z lepszych decyzji. Po zakończeniu studiów mamy już jakieś doświadczenie. Jeszcze lepiej jeśli uda się nam znaleźć pracę, która jest w jakiś sposób powiązana z naszym kierunkiem studiów.
Ciekawa jestem, który tryb studiów według Was jest lepszym rozwiązaniem? Jak wybraliście i czy jesteście zadowoleni z tego wyboru? A może właśnie teraz czeka Was podjęcie decyzji?

 

O dobieraniu kolorystyki blogów + metamorfoza bloga "Makeupówka"
PRZEPIS NA konfiturę truskawkową domowej roboty

Od ponad czterech lat bloguję o pielęgnacji włosów, rozwoju osobistym, urodzie i blogowaniu. Trzymam się z dala od ludzi, którzy tłamszą moje marzenia. Czasem wątpię i błądzę, ale jestem uparta i dążę do wyznaczonych celów. Na co dzień jestem blogerką i freelancerką, którą cieszy każdy dzień „na swoim”.

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji

Ciasteczka są niewielkimi plikami, które są wysyłane przez serwis internetowy do urządzenia internauty. Ciasteczko nie wpływa na identyfikację osoby, która odwiedzająca witrynę i nie przekazuje żadnych informacji, które mogłyby umożliwić taką identyfikację. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację na stosowanie ciasteczek.

Zamknij